PKP PLK rozpoczęły przygotowania do inwestycji do realizacji po zakończeniu obecnej perspektywy unijnej. – Na inwestycje absolutnie niezbędne potrzeba 30 miliardów złotych – mówi prezes Ireneusz Merchel. I dodaje, że w „drugim koszyku” są już projekty warte około 50 miliardów.
Na spotkaniu z dziennikarzami zarząd
PLK i wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel poinformowali o przygotowaniach do realizacji inwestycji po zakończeniu obecnej perspektywy unijnej. Jak przypomniał członek zarządu spółki ds. rozwoju i przygotowania inwestycji Włodzimierz Żmuda, PLK wystąpiła do ok. 400 interesariuszy, w tym samorządów i organizacji branżowych o podanie potrzeb w zakresie przyszłych inwestycji kolejowych.
Pisaliśmy o tym tutaj.
Czas na przysłanie wniosków był bardzo krótki, ale Żmuda zapewnia, że propozycje dalej są przyjmowane. – Odpowiedzi zostaną poddane w analizie w oparciu o nasz model ruchu. Na ich podstawie przygotujemy wstępny plan działań do końca roku – zapowiedział podkreślając, że ankieta jest realizowana we współpracy z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa.
Już wiedzą jak wydać 80 miliardów
Prezes PLK Ireneusz Merchel zaznacza, że ogólny plan inwestycyjny już jest dosyć zaawansowany. – Już zdefiniowaliśmy najbardziej potrzebne inwestycje warte 30 miliardów złotych, które trzeba wykonać szybko. Chodzi o poprawę parametrów sieci oraz dobudowę krótkich odcinków uzupełniających– mówi. Będzie to ostatni etap naprawiania wieloletnich zaniedbań w utrzymaniu polskiej infrastruktury kolejowej po 1989 roku.
Następne inwestycje, warte ok. 50 miliardów, trzeba będzie zrealizować w perspektywie kilkunastu lat. W tej kwocie mieści się budowa
Kolei Dużych Prędkości „Ygrek” – lub innego sposobu poprawy połączenia Warszawa – Wrocław. Pozostałe nowe linie kolejowe oraz inwestycje, które zostaną zaproponowane w konsultacjach to kolejny, trzeci „koszyk” – dlatego sama środków potrzebnych do zrealizowania wszystkich planów może przekroczyć 100 miliardów złotych. Jednym z celów zarządu PLK jest utrzymanie stabilnego poziomu inwestycji infrastrukturalnych na poziomie 10 miliardów złotych rocznie.
PLK przygotowuje już po części pierwszy ze wspomnianych „koszyków”. Jak informuje Żmuda, planowane są już do wykonania studia wykonalności projektów wartych około 20 miliardów złotych. Z tej liczby studia dla projektów wartych około 8 miliardów mają być gotowe w 2019 roku. Dzięki temu w 2020 roku będzie można ogłaszać przetargi na prace projektowe; Zostaną one sfinansowane albo z bieżącej perspektywy unijnej, jeśli skończy się lista rezerwowa KPK, albo już z kolejnej, jeszcze nie ogłoszonej perspektywy. – W ten sposób biura projektowe nie zostaną nagle bez zleceń – podkreśla Ireneusz Merchel. Inwestycje po 2023 roku mają być prowadzone prawie wyłącznie w systemie „buduj”.
Skąd pieniądze?
Prezes Polskich Linii Kolejowych przyznaje, że państwo może nie znaleźć aż tak dużych środków na infrastrukturę. Jednak sedno sprawy tkwi jego zdaniem w tym, żeby najpierw określić potrzeby, a potem dysponować pieniędzmi. Wskazuje błędy w podejściu znanym z poprzednich perspektyw, gdy do kwoty dofinansowania dopasowywano projekty inwestycyjne – niektóre trzeba było przez to „obciąć”, a inne sztucznie powiększać. Teraz inwestycje mają być już zaplanowane w formie listy rankingowej. W razie gdyby pieniędzy zabrakło, w pierwszej kolejności zrealizowane zostaną inwestycje najbardziej priorytetowe.
Wiceminister Andrzej Bittel dodaje, że trzeba przygotować się na różne scenariusze. – Informacja medialna jest taka, że pieniądze na kolej w kolejnej perspektywie unijnej będą mniejsze – i tak może być
wskutek Brexitu. Nie wiemy jednak, jaką politykę inwestycyjną przyjmie Komisja Europejska i jak ważna będzie w niej kolej – podsumowuje.